Trzy obszary finansowe, w których studenci-przedsiębiorcy najczęściej tracą pieniądze
Analityczne spojrzenie na trzy najczęstsze straty finansowe w jednoosobowych firmach prowadzonych przez studentów
Rozmowa z Agnieszką Turską, analityczką finansową współpracującą z inkubatorami przedsiębiorczości dla studentów
Pracujesz z danymi z wielu małych firm prowadzonych przez studentów. Co wynika z tych liczb?
Agnieszka Turska: Trzy obszary powtarzają się w niemal każdym przypadku. Pierwsza to wycena usług poniżej rzeczywistego kosztu pracy. Druga to brak planowania płynności gotówkowej. Trzecia — nieodliczane koszty, które można by legalnie wpisać jako koszty uzyskania przychodu. Każdy z tych obszarów to wymierna strata, nie abstrakcja.
Zacznijmy od wyceny. Jak to wygląda w praktyce?
Agnieszka Turska: Student grafik liczy: chcę zarobić 3000 zł miesięcznie, pracuję 160 godzin, więc stawka to niecałe 19 zł za godzinę. Błąd polega na tym, że nie liczy czasu niepłatnego — administracja, wystawianie faktur, komunikacja z klientem, szukanie nowych zleceń. Realnie płatnych godzin jest często 60–80 procent całego czasu pracy. Stawka powinna być proporcjonalnie wyższa, żeby pokryć ten czas. Jak ktoś to policzy, to wynik bywa nieprzyjemny — bo okazuje się, że pracuje więcej niż na etacie, a zarabia mniej netto.
Płynność gotówkowa — na czym polega problem u studentów?
Agnieszka Turska: Faktura z terminem płatności 30 dni to norma rynkowa. Ale student ma zobowiązania teraz: ZUS do 20. każdego miesiąca, czynsz za biurko w coworkingu, abonament za narzędzie. Jeśli klient zapłaci z tygodniowym opóźnieniem, a to też norma, robi się napięcie. Widziałam przypadki, gdzie student miał na papierze dobry miesiąc, a nie był w stanie zapłacić składki na czas. Kara za opóźnienie w ZUS to odsetki, które narastają automatycznie. To jest koszt, który można było całkowicie wyeliminować przez proste prognozowanie.
Jak wygląda prognozowanie płynności w uproszczonej wersji dla studenta?
Agnieszka Turska: Wystarczy tabela na trzy miesiące do przodu. Kolumna pierwsza: kiedy spodziewam się wpływu i ile. Kolumna druga: kiedy muszę zapłacić i ile. Różnica między sumami to stan gotówki na koniec miesiąca. Jak różnica jest ujemna — trzeba albo przyspieszyć wpływy, albo odłożyć wydatek. To nie jest analiza finansowa na poziomie MBA, to podstawowa higiena operacyjna.
Trzeci obszar — nieodliczane koszty. Jakie to konkretnie koszty?
Agnieszka Turska: Kursy online związane z wykonywaną działalnością, literatura branżowa, oprogramowanie używane do pracy, część kosztów telefonu jeśli jest używany służbowo, materiały potrzebne do realizacji zleceń, nawet koszty dojazdu do klienta jeśli jest udokumentowany. Studenci albo o tym nie wiedzą, albo nie chce im się zachowywać paragonów. Przy dochodzie 3000 zł miesięcznie nieodliczone koszty rzędu 400 zł oznaczają podatek zapłacony od kwoty, która nie powinna być podstawą opodatkowania. Rocznie to może być 500–700 zł przepłaconych zobowiązań.
Jakie jest Twoje główne zalecenie dla studentów planujących finanse własnej firmy?
Agnieszka Turska: Nie czekaj, aż się coś posypie. Jeden błąd w rozliczeniu podatkowym jest zazwyczaj możliwy do naprawienia, ale kosztuje czas i stres. Dwa błędy w tym samym roku generują już realne straty finansowe i prawne. Najlepsza inwestycja dla studenta zaczynającego działalność to dwie godziny z księgowym lub doradcą finansowym na początku — nie po pierwszym problemie, ale zanim ten problem w ogóle wystąpi.
Twoja reakcja
Skopiowano